Pomagamy rodzinom

Lorem ipsum dolor sit amet consectetuer ipsum magna semper pretium egestas. Wisi pretium Morbi id vitae turpis Morbi Sed Curabitur eros Aenean. Sociis molestie felis porta Cras adipiscing non velit libero felis eu. Integer vitae dui eget dolor molestie adipiscing at id orci metus. Orci facilisis est semper et at congue Vestibulum convallis volutpat wisi.

czytaj całość »

Kontakt

Lubelskie Stowarzyszenie Rodzin
"Zdrowie Psychiczne"

ul. Gospodarcza 32
20-213 Lublin
tel. 665 664 846 (Małgorzata Kowalewska)

zdrowiepsychiczne@stowarzyszenie-lublin.pl

więcej »

Darczyńcy

Znajdź nas w sieci

twitt gg nk youtube rss feed

Licznik odwiedzin

Wszystkich: 3911, Dzisiaj: 36, Wczoraj: 39

Wystąpienie przedstawiciela Lubelskiego Stowarzyszenia Rodzin”Zdrowie Psychiczne” na konferencji zatytułowanej „Współpraca międzysektorowa w procesie integracji społecznej osób chorujących psychicznie

16.05.2013

Wystąpienie przedstawiciela Lubelskiego Stowarzyszenia Rodzin”Zdrowie Psychiczne”
 na konferencji zatytułowanej „Współpraca międzysektorowa w procesie integracji społecznej osób chorujących psychicznie

Dziękuję Państwu,za to że tu jesteście i dziękuję Państwu za to,że mogę być razem z Wami.

Jestem mamą chorego. Spotkaliśmy się tu aby dyskutować o integracji społecznej osób chorych psychicznie.

To trudny temat. Osoba chora somatycznie poprosi o pomoc,a nawet jeśli nie, to zaoferowaną pomoc przyjmie.

Bo dobrze funkcjonuje w społeczeństwie. Osoba chora psychicznie często nie potrafi prosić o pomoc, nie potrafi

jej również przyjąć. Bo jest zagubiona, bo nie potrafi funkcjonować w społeczeństwie i  bardzo często jest przez nie

odrzucona. Codziennie zadaję sobie pytanie:Jak to jest,że widząc ludzką niedolę mamy w oczach łzy,a jak zobaczymy

osobę chorą psychicznie te łzy zamieniają się w strach? Różnica w postrzeganiu ciężko chorych polega również na tym,

że widząc osobę chorą somatycznie boimy się choroby, a widząc osobę chorą psychicznie boimy się chorego. Lęki te

spowodowane są niewiedzą wynikającą z nieznajomości istoty choroby. Integracja społeczna oprócz ogromniej korzyści dla

chorych jest  również jedynym sposobem na wyleczenie zdrowej części społeczeństwa z tych fobii. Czym jest dla mnie

schizofrenia?-dziś mogę powiedzieć:ciężką chorobą,która splątała życie mojemu dziecku, ale mnie, jako matce,

nie zabrała go i mam nadzieję , nie zabierze go również społeczeństwu .Czym jest dla mnie psychiatria?- czymś więcej

niż nauką o zdrowiu,jest przede wszystkim nauką o człowieczeństwie z jego empatią,tolerancją,akceptacją i szacunkiem

dla inności. Kim jest dla mnie psychiatra?- czymś więcej niż lekarzem mojego syna,jest jedynym człowiekiem,

który potrafi dotrzeć do jego,jakże innego świata. Jest również moim lekarzem,bo pomaga mnie,zrozpaczonej

i wystraszonej matce,zrozumieć niezrozumiałą,straszną chorobę mojego dziecka. Jest lekarzem jego rodzeństwa i rodziny,

bo daje nadzieję na zdrowienie ich bliskiego. Czym jest dla mnie psychiatria środowiskowa?- nadzieją na leczenie

i zdrowienie mojego syna w domu,w jego środowisku .Zbyt ciężka i długotrwała to choroba,żeby rodzina dała radę sama.

Moim zdaniem,tak jak większości tu obecnych, szpital jest konieczny wyłącznie  w przypadku ciężkiej psychozy.

Podzielę się z Państwem takim oto zdarzeniem. Jakiś czas temu szukałam książki "Pamiętnik pacjentki" albo

"Byłam po drugiej stronie lustra" w tej chwili nie pamiętam której,w każdym razie była to biografia osoby

doświadczonej psychozami,ponieważ nakład był wyczerpany zadzwoniłam do wydawcy i wytłumaczyłam dlaczego zależy

mi na tej książce..Skończyło się tym,że znalazł się jeszcze egzemplarz,który mogą sprzedać. Mieli mi wysłać

za zaliczeniem pocztowym. Jakież było moje zdziwienie,kiedy otrzymałam niepłatną przesyłkę. Zadzwoniłam do nadawcy.

Pan,który odebrał telefon powiedział mi,że to jest prezent i  usilnie mnie prosił : Niech pani czyta,tylko niech pani

nie oddaje syna do szpitala,wydawało mi się,że mojemu rozmówcy łamie się głos. Zamurowało mnie.

Powiedziałam,że nie mam i nigdy nie miałam takiego zamiaru i jeszcze jedno - na pewno nie był to ten sam człowiek

z którym rozmawiałam wcześniej. Czym jest dla mnie  realizacja NPOZP ? - nadzieją na lepszą przyszłość chorych,

- na ich łatwiejszy dostęp do lecznictwa somatycznego (oddziały psychiatryczne w szpitalach somatycznych) a tym samym

wydłużenie życia chorych psychicznie,obecnie krótszego od  psychicznie zdrowych o 10-12 lat,

- nadzieją na zrozumienie,szacunek i akceptację w społeczeństwie, co z pewnością skutkowałoby zmniejszeniem

liczby samobójstw. Codziennie w naszym kraju 11 chorych odbiera sobie życie. To znaczy,że w czasie tej konferencji

trzy osoby odejdą od nas bezpowrotnie. Zgodnie z raportem Min. Zdr. o realizacji NPOZP za 2011r w 2011r  3839 osób

popełniło samobójstwo, a jeśli szacunkowo dodamy do tego podobną liczbę samobójstw w 2012 i trzech m-cach tego roku

otrzymamy ponad 8.000 przerwanych istnień ludzkich,istnień danych raz na wieczność. Te liczby przerażają.

 

Można śmiało powiedzieć,że zrealizowanie NPOZP  przybliży nas,ludzi zdrowych, nie tylko do  Europy,

ale również do normalności a w naszych oczach nie będzie już strachu tylko zwykła ludzka  życzliwość.

                                                                                                       

Mam nadzieję,że przybędzie nam sprzymierzeńców również wśród decydentów rządowych i samorządowych,przecież to od nich,

w dużej mierze, zależy los ok 400.000 chorych polskich obywateli a co najmniej drugie tyle,to rodziny chorych często też

społecznie wykluczone,stygmatyzowane i zwyczajnie nieradzące sobie z problemem,który je przerasta. Świadczą o tym,

między innymi, zbyt częste nagłe zgony (udary,zawały) rodziców i dziadków chorych a więc osób im najbliższych.

 

Każde moje zdanie wypowiedziane do Państwa jest nie tylko o moich marzeniach,ale przede wszystkim o konieczności integracji

w społeczeństwie osób chorujących psychicznie. Nasi chorzy nie tylko są godni by żyć, ale są godni by żyć  godnie

w jednym środowisku z nami.Jak państwo wiecie takie samo zdanie ma nieznany mi  księgarz. Dziękuję.


« powrót